P O R A D N I K

P O R A D N I K
KONTAKT: trzaskatrzaska@gmail.com

niedziela, 13 kwietnia 2014

Bałagan damsko- męski: Dzień z życia Porzuconej/ nego - poradnik



Dzień z życia Porzuconej / Porzuconego



Kochani,
proszę zauważyć pewna prawidłowość. Nikomu nie pomożemy, jeśli ta osoba nie będzie chciała tej pomocy.


Cudownie, ze słowa skierowane do jednej osoby maja taka moc, by trafić do wielu innych. I teraz oberwie sie niektórym Jest grupa „męczy”, która ni jak nie reaguje na słowa otuchy, konkretne rady, drogowskazy, tylko uparcie brnie dalej jednokierunkową droga w ślepą uliczkę. Po co wciąż z uporem maniaka reanimować trupa byłego/byłej? Takie życie w stresie jest meczące przede wszystkim dla reanimującego. A jak wygląda jego dzień?



Rano- budzik, pierwsza myśl:” może napisał w nocy”- sprawdza telefon. Nie. A może napisał na gg!(nerwowo włącza komputer i szaleje na portalach społecznościowych, szuka na mailu).Tez nic nie ma. Snuje sie jak cień do łazienki, patrzy w lustro i widzi obca osobę, bez uśmiechu, radości, za to z cieniami pod oczami i smutnym wzrokiem wodzącym dookoła za demonem byłego. Reszta dnia mija podobnie, bitwa z myślami : „a może ja napisze, może dziś mi odpisze albo nie, zadzwonię, czuje, ze nie rzuci słuchawki!” Godziny mijają, pomysłów przybywa. Mija czas w pracy/szkole/domu/na uczelni. Kolejny obiad w samotności, a tak właściwie po co mam jeść? Nikomu jestem niepotrzebny/a. Zaraz, zaraz, może teraz napisał! Gdzie ten telefon?! Nie, nie napisał, a przecież było nam tak dobrze…(i jakaś godzina wyjęta z dnia na idealizowanie wizerunku byłego, takie liftingi odbywają sie codziennie i sa nieodzowna częścią gnębienia własnej osoby, a nic tak dobrze nie robi jak domowe spa i trochę tego błota na głowę- ciach, niech leci!) Na czym skończyliśmy…aaa jaki to on/ona nie byl uhmmmm i ochhh i achhh (gdyby było tak jak w bajkach, żylibyście ze sobą nadal długo i szczęśliwie- dygresja narratora).O, juz wieczór i znów kolejna porcja wspomnień. Nie, w sumie dziś nie było tak źle, nie myślałam o nim/niej aż tak dużo. Jeszcze kontrolny nalot na portale czy nie dodał nowych zdjęć, sprawdzenie komórki i zasypiam marząc o nim, ze jest. Musze sie wyspać, może jutro sie odezwie…


Słuchajcie, nie ma nic złego w tym, ze ktoś postanawia poczekać na byłą/byłego, pod warunkiem, ze sprawia mu to radość, ze widzi w tym sens i to nie jest celem jego egzystencji. Myśli, nie ze jak były/a wróci to bedzie szczesliwy. On jest szczesliwy, a jak wroci byly/a bedzie jeszcze bardziej, a jak nie wroci, swiat nadal bedzie istnial. Taka osoba poza pewnoscia i spokojem ma radosc w sercu, nie meczy sie i nie uzaleznia od obecnosci bylego. Sekret tkwi w tym, ze ceni siebie i znalazla miejsce w zyciue dla siebie. Przeciwienstwem jest „męcz”, ktory kazdego dnia meczy sie sam ze soba, bo w jego zyciu nie ma miejsca dla niego samego,za to kroluje demon bylego.


Wyobras sobie Drogi Porzucony/Porzucona, ze wlasnie teraz w drzwiach pojawia sie obiekt dyskusji- Byly. I co dalej?
otwierasz drzwi, Byly wchodzi, rozmawiacie (przeciez macie wiele wspolnych tematow, bylo wam tak dobrze i na pewno on ma takie same wspomnienia jak Ty).
- Co robilas/les w tym czasie jak mnie nie bylo?- pyta Byly.
- Ano plakalam,bo nie ma Ciebie, bylam przybita, nic mi sie nie chcialo, nie moglam jesc ani spac, nerwowo sprawdzalam telefon,bylam u laryngologa, bo myslslam, ze sluch mi sie popsuł i nie slysze jak dzwonisz i wiesz, teraz juz bedzie inaczej, wiesz! Ja kupilam sobie szpilki i popatrz, nawet juz troche umiem w nich chodzic, na siniaki nie patrz, dam rade i wiesz, tez sie maluje, widzisz? A schudne, bo troche jadlam batony, ale kilka dni i schudne obiecuje…


Jak sadzisz Byly wyjdzie czy zostanie z clownem?


Jesli masz niska samoocene, nie lubisz siebie i masz mnostwo kompleksow, liczysz na to, ze pojawi sie ukochana osoba i one znikna-mylisz sie i nie masz pojecia jak bardzo. Wszelkie kompleksy urosna, nabiara w sile i beda szeptac ci do ucha:”ta kolezanka z pracy to ktos wiecej, ma zgrabniejsze nogi niz ty”, „za dlugo go nie ma,ma kogos”, „musisz wiecej biegac-jestes za gruba,zostawi cie”, „czytaj ksiazki po ang tak jak jego byla, to mu zawsze imponowalo”. I te glosy nie ustana. Zawladna Toba.


Jestes teraz sam, to pracuj nad soba. Zrob sobie prezent i podaruj zycie o jakim marzysz. Pozbądź sie uporczywych mysli, bo te jedynie zabija kolejny Twoj zwiazek. Miej poczucie, ze jestes wyjatkowy i takim On/Ona Cie kocha i nic poza tym sie nie liczy. Miej krzywe nogi i piegi, komu to przeszkadza ,na pewno nie Jemu/Jej.


Nie uzalajcie sie nad soba. Wyjdzcie z tej strefy komfortu i zawalczcie o siebie. Anna Maria Jopek spiewa o duszach dzieci, ktore sa w Niebie i czekaja na przyjscie na Ziemie, nie dokladajcie im lat. Do minionych zwiazkow podejdzcie jak do doswiadczenia, ktore nalezalo zdobyc, wszak w kazdej relacji uczycie sie rozmawiac z drugim czlowiekeim, sluchac i dochodzic do porozumienia. Rozpamietujecie Bylych, a kto mysli o was? Komu sie zwiarzacie, dzielicie tym jak minal dzien i jak bardzo szef was dzis zirytowal? Kto pobiegl do apteki jak dobadla Cie grypa? Jestes z tym sam/sama, moze pora to zmienic, odciac sie od przeszlosci gruba kreska i zacząć zyc, a nie wegetowac. Tu nie powinny powstawac grupy placzac modlacych sie o bylych, ktorzy gardza waszymi uczuciami. Tu powinniscie przekrzykiwac sie mowiac o milosci, ktora was dotyka kazdego dnia i wreszcie czujecie ten dotyk. Tu powinna byc radosc, a nie bol i cierpienie, ktore WY sami sobie fundujecie. Mnie nie stac by bylo na taka rozrzutnosc. Badzmy odpowiedzialni Kochani. Odpowiedzialnosc to w duzej mierze troska o nas samych i naszych bliskich. Badzmy odpowiedzialni za swoje zycie, nie placzmy, ze ktos odszedl, nie chce, nie zna nas, a bylo tak pieknie i piosenka od nowa dudni w obolalej glowie. Kazdy zna pewnie historie czlowieka,kt modlil sie do Boga by wygrac na loterii.Co Bog mu powiedzial? Kup los Modlicie sie o powroty, ok, pomodlcie sie tez za was samych, byscie ujrzeli swiatlo w tym mroku, by demon odszedl a Wy zapanujecie nad swoim zyciem, a nie tkwicie w tym co bylo.



Mamy takie zycie, na jakie pracujemy kazdego dnia.Mamy wolna wole i z niej korzystamy,dlatego pora uszanowac decyzje drugiej osoby,nawet jesli jest zgoła odmienna od naszej.Nikogo nie zmusimy by nas kochal, tak jak nikt nie zmusi nas bysmy przy nim trwali, wbrew naszej woli.











środa, 2 kwietnia 2014

Bałagan damsko- męski : Czatman


Czatman




Był Batman. Był Spiderman. Pojawił się i w Warsawcity Czatman. Myślisz sobie teraz zapewne „ Łot de fak?” Pozwól, że go ci przedstawię. Usiądź wygodnie. Napij się czego tam chcesz. Tak, wódka może być, wino też się nada, bo prawda może niczym szampan w nadmiarze uderzyć ci do głowy.
            Masz kochającego męża, który stara się by jego księżniczce niczego nie brakowało. Niczym super bohater z kina akcji sprawia wrażenie, że zawsze możesz na niego liczyć. Zjawi się o każdej porze, wyciągnie cię z opresji. Mało tego, jak będziesz grzecznie niegrzeczna w sobotni ranek pobiegnie do piekarni po świeże bułki, kupi ci wiecheć kwiatków od pani handlującej tuż za rogiem. Do tego masełko, dżem i twoja ulubiona mała czarna z mlekiem. Wszystko podane do łóżka. Koleżanki ci zazdroszczą, co? Że przezywacie drugi miesiąc miodowy. Że on taki czuły teraz. Że tak dba o ciebie. Że robi zakupy, kolację w sobotę uszykuje i to w cztery lata po ślubie. Cztery lata po ślubie tak się stara, no kto to widział?! Cóż, nie każda miała szczęście trafić na takiego tygryska, misia pysia jak twój Skarbulek. Tak, on musi cię kochać. Tak bardzo cię kocha, że się poświęca dla was, rzecz jasna. Jest w stanie wiele czasu spędzić w pracy, ale miej na uwadze, że nie robi tego dla siebie, tylko dla was. Prawda? Żeby niczego wam, co ja mówię. Żeby tobie, tobie niczego nie brakowało!
 Biedactwo poświęca się. Zabiera nawet pracę do domu. Nawet jeśli bardzo nie chce, bo przecież on bardzo nie chce, ale musi. Dobrze wiesz, że wolałby ten czas spędzić z tobą. Dobrze wiesz, że wolałby posiedzieć oglądając kolejny odcinek „m jak love” u twego boku na kanapie lub oczywiście, jeśli masz życzenie zabrałby cię do kina albo na elegancką kolację czy obiad. Co tylko wolisz, jednak nie teraz, bo musi to skończyć. „To” jest ważne i nie może poczekać, a ty możesz, prawda? I po co te dąsy? No po co? I po co kolejny foch, kochanie? Niepotrzebnie. Skończy i będzie twój. Nie jego wina, że kładziesz się spać po dwudziestej trzeciej i nie dotrzymujesz mu przed monitorem towarzystwa, a chętnie wyłożyłby ci swoją wiedzę na temat tych zmiennych zebranych na tych wykresach i w tamtych słupkach . Nie jego wina, że nikt tych obliczeń nie wykona na jutro i musi dłużej posiedzieć. Nie jego wina, tylko ten chory system, ten chory kraj i kryzys. W weekend sobie odbijecie, bo weekend rzecz święta i rodzina najważniejsza, tak? No właśnie. Nie marudź, nie narzekaj. Koleżanki i tak ci zazdroszczą.
-Może idź na basen lub zapisz się na siłownie, bo ostatnio boczków dostałaś, co? No co ty na to? Masz za dużo czasu i wymyślasz głupoty, a ja mam dużo pracy słońce i nie mogę ci tyle czasu poświęcić, ile bym chciał (logiczne, prawda? nawet jego doba ma tylko 24h, zapamiętaj!) - spokojnie ci tłumaczy ósmy dzień z rzędu.
- Nie, nie twierdzę, że ty nic nie robisz Kotku, bo dużo robisz. Też pracujesz, pyszne obiadki gotujesz, dbasz o swojego tygryska, no rozchmurz się. No Miśka, no hej – i posyła ci ten boski uśmiech, który zawsze cię obezwładniał.
-To dobranoc kotku – usłyszysz na pożegnanie. Cmok w czółko i mąż ginie na polu bitwy z cyferkami, numerkami, ale walczyć dzielnie będzie do rana. Promise. Dla ciebie. Na chlebek. Na rachunki, na nowe szpilki i inne szmatki. Co tylko zechcesz, więc teraz daj mu spokój. Pracuje. W dodatku w trudnych warunkach, bo po nocach, wytęża wzrok wlepiając go w mały monitorek. A promieniowanie, a fale, a radioaktywne, a słyszałaś o tym? A o przegrzanych jądrach słyszałaś? To z przepracowania od laptopa i to dla ciebie. Jemu przecież wystarczyłaby zgrzewka piwa, stek i miejsce na materacu. Zatem przykryj się kobieto, przewróć na boczek i daj mu popracować.
I tak targany namiętnościami mąż, głowa rodziny, pan domu, niczym bohater tragiczny w „Antygonie”, zabiera ten laptop ze sobą wszędzie. Tym razem do pokoju gościnnego. Zalega na kanapie i walczy o lepsze jutro i o to by już nie chodzić smutnym, jak usłyszysz później. O, już świta. Pora spać. Kolejna ciężka noc za nim. Oczy przekrwione, zamglone spojrzenie, dziwny uśmieszek na twarzy… „To przepracowanie” – myślisz przewracając się na drugi bok. Powinien zrobić sobie wolne.
 W ciągu dnia jest dostępny pod mailem, na wypadek, gdyby szef chciał to czy tamto. Nabawił się nerwicy, bo podskakuje, gdy słyszy dzwonek swojej komórki. O wibracjach nie wspomnę. Nie tego chciałaś. Nie za cenę jego zdrowia. Ale sama rozumiesz, wydatki, wydatki, wydatkami poganiane. Nie może pozwolić sobie na wpadkę. Wiesz jak trudno jest o pracę? A wiesz ilu chętnych jest na jego miejsce? Nie? Powiem ci. Wielu. Oj, nie może teraz podpaść, więc nie rób już takiej miny, nie krzyw się, bo strasznie wyglądasz. Taka jakaś robisz się podobna do mamusi. Zmień ton, daj mu kanapki, kissa na przywitanio-pożegnanie i do zobaczenia wieczorem. Dziś ma spotkanie biznesowe i jakąś kolację. Ważne negocjacje. Jakiś nowy partner strategiczny. Nie możesz denerwować go od rana. Wariatka. Naprawdę robisz się jak mamusia. Wyluzuj bejbe. I spójrz na zegarek, sama spóźnisz się do pracy. Wynocha!
Nie wraca? Napisał, żebyś nie czekała z kolacją, bo się spotkanie przedłużyło? Oj. Ale popatrz. Na przykład na komodzie stoją wasze zdjęcia. Tunezja, Malediwy, Bangladesz. No ile osób w waszym wieku tam było? Może inaczej, która twoja koleżanka z mężem tam była? Żadna? A no właśnie, bo ty dobrze trafiłaś. Bo on się stara i pracuje. Nie jest leniem jak Robert Gośki albo Hubert Ingi, stale zmienia pracę i nic mu się nie podoba. A Twój Tygrysek? Tytan, tytan pracy! Tak? Tak. Zagryź zęby i go wspieraj, nie myśl, żeś kolejny wieczór sama. Jednak miał rację, za mało masz pracy. Poszukaj sobie jakiegoś zajęcia. Może dom posprzątaj. Nie? A, wczoraj sprzątałaś. Ale dziś i tak pewnie dużo kurzu jest wszędzie. Szybciutko, szmatka, mop i wiaderko. Ucieszy się jak wróci, przecież lubi porządek. Pochwalił cię, że u was w domu zawsze tak czysto i ładnie pachnie. O widzisz! Pamiętasz jak chwalił chleb mamusi? Swojej, nie twojej. Teściowa sama chleb piecze. Co ona mówiła? Że dom powinien pachnieć chlebem, wtedy chłop zawsze do niego wróci, bo która kochanka będzie chciała mu piec chleb? No która? Żadna! I nagle olśnienie! Żadna, żadna. Tak, musisz nauczyć się piec chleb! Masz czas, to się naucz.
Mija kolejna godzina, nie wraca. Zdążyłaś zadzwonić do mamusi. Zachwycona twoim pomysłem i chętnie udzieli ci paru wskazówek. Cudownie, że tak chcesz dbać o Niuniusia mamusi. Cudownie. Serce matki rośnie.
Pamiętasz jak byłaś kiedyś sama? Jak nie miałaś męża, narzeczonego, chłopaka, bo przecież nie od zawsze on był w twoim życiu. Co wtedy robiłaś wieczorami? Piłaś, ryczałaś, śpiewałaś do dezodorantu i dręczyłaś przyjaciółki telefonami, zadając notorycznie pytanie : ”kiedy go poznam?” Hmm, skoro pytanie nie jest już aktualne, może pośpiewaj? Tak dla zabicia czasu. Co? To dobra myśl. Lubiłaś chodzić na karaoke.
Odpal lapka, włącz you tube i wyjemy!
Ale co to? Uwagę twoją przykuł jakiś artykuł. Zaloguj się, dołącz do miliona – krzyczą spoty reklamowe do ciebie.
-Jego nie ma, nic nie tracisz. Tylko na minutkę - myślisz sobie. Wchodzisz.
Musisz wybrać login. Jagódka. Jeszcze kod z obrazka i możesz szaleć. Pokój towarzyski. Jest i pokój zdrada. Który lepszy? Intuicja szepcze: pokój zdrada.
Długo nie czekasz. Jedno, drugie, trzecie zaproszenie. Weź oddech i trzeba odeprzeć ten atak!

Sponsor
- 1500 za wieczór.
- Chcesz mi dać pieniądze?
- tak, 1500
- za jedna noc?
- tak, zainteresowana?
Co mu odpisać? Co za kretyn – myślisz sobie.
- a inne są zainteresowane?
- tak, ale ty chyba nie, dam 2000
- a ja 3tys
- chcesz mi dać 3tys?
- tak, a nie wolno? Skoro ty mi dwa, to ja tobie trzy
- nie, ja poważnie dam ci 2000, a ty sobie żarty ze mnie robisz
- w żadnym wypadku, ty mi dajesz dwa, ja tobie trzy to razem mamy pięć, a za takie pieniądze to można już się nieźle zabawić, prawda?
- ale ty poważnie mówisz?
- zarabiam, więc stać mnie na to, jak chce to daje
Sponsor zakończył z tobą rozmowę – pojawił się komunikat na monitorze. Nic z tego nie rozumiesz. Dziwny ten Sponsor, o co on się obraził? Mniejsza z tym. Masz zaproszenie od Dyrektora.

Dyrektor
- jesteś uległa czy dominująca?
Jaka jestem, dobre pytanie? – zaczynasz się zastanawiać, a nim odpowiesz Dyrektor ci podpowie:
- lubię uległe kobiety, jak zechcesz mój szofer po ciebie przyjedzie, oczywiście wcześniej cię powiadomię jak powinnaś się ubrać
- aha
- założysz pończochy, bieliznę, którą dostarczy ci kurier i płaszcz, to wystarczy
Czytasz i nie wiesz czy on sobie żartuje, czy ty jesteś z innej epoki.
- a płaszcz tez dostarczy, bo chyba odpowiedniego nie mam
- mój szofer przywiezie cię do mojego biura, wejdziesz do gabinetu, a ja palcem będę pokazywał co masz robić, zaczniesz od marszu w tą i z powrotem, a jak palec będzie w górze to się zatrzymasz, palec w dół padniesz
Nadal nie wierzysz w to co czytasz. Koleś naoglądał się Barei. Przedawkował. Zdecydowanie przedawkował.
- Jagódka, jesteś? hallo
- jestem, jestem
- podnieca cię to? powiedz dotykałaś się? ściskałaś uda? mocno?
- oj, jak nigdy w życiu
- i prawidłowo, to znaczy, że działam na ciebie, bardzo dobrze
- oj, tu akurat masz racje
- mów do mnie ma pan racje, proszę pana, zrozumiałaś?
- co?
- proszę pana zrozumiałam, tak masz mówić, czy to jasne?
- tak, proszę pana
- grzeczna jagódka, a teraz pora na musztrę
- to nie koniec atrakcji?
- nie odzywaj się niepytana! odrobina rygoru nikomu nie zaszkodziła, a odpowiednio dozowana daje dużo przyjemności
- zapewne
- jesteś nieposłuszna jagódko, będę musiał cię zakneblować
Nie wiesz co gorsze, dwa tysiące sponsora czy miesięczna pensja od pseudo generała.
- Jagódko, znowu się dotykasz? nie pozwoliłem na to, powiedz, podoba ci się taka uległość i bezradność, halo jagódka, halo
- prawdę mówiąc zastanawiam się czy masz szofera
- mam
- a będziesz bardziej brutalny, pobijesz mnie, naplujesz na twarz
- tak w swoim czasie
- a wiesz, ja bym miała ochotę
- tak jagódko, pan pozwala ci mówić
- chciałabym cię związać i podgryźć ci sutki! tak mocno! aż…
Widok jakiegoś żołędnego dupka, pseudo generała, wymięklaka, takiego przykładnego żonkosia, ojca dzieciom i perwersyjnego zbokolca, co ma pieniądze i myśli, że może za nie kupić sobie jakąś młódkę, doprowadził cię do furii.
- nie czas na twoje perwersyjne opowieści, pan chce żebyś językiem oblizywała wargi i wzięła do buzi jego wskazujący palec, pan mówi do tego, że klęczysz przed nim, słuchasz swojego pana, halo, jagódko, pan mówi, halo
Co za matoł. Teraz on przeczyta „Jagódka zakończyła z tobą rozmowę”. Mąż wrócił. Całe szczęście i szybko rozłączasz połączenie z czatem. „Banda degeneratów” – myślisz sobie i idziesz przytulić się do swojego Misia.
            Miś zmęczony. Miś najedzony i Miś chce spać. Szybki prysznic i będzie twój. Jednak nie tak całkiem twój i nie tak jak myślisz. Miś zmęczony. Miś chce spać. Kuma?
- Może innym razem kochanie, dobranoc – tradycyjny cmoczek w czółko i już śpi jak dzieciaczek. Ach ten twój Misiaczek.
            W nocy dowiedziałaś się jedynie, że jakiś projekt, jakieś poprawki i jutro też wróci później.
- A i zrób coś z tymi sińcami pod oczami, są wyjątkowo nie twarzowe, no pa, całuski – rzucił w progu na odchodne.
- A kanapki? – cicho jęknęłaś do zatrzaskujących się drzwi frontowych.
– Zrobiłam ci chlebek, chlebek zrobiłam, mamusi…, nie mój…, to jest… - a nieważne i tak już poszedł sobie.
            Siedemnasta, nie ma go. Osiemnasta - komórka milczy. Pół godziny później również milczy. Obiad masz, koszule poprasowane, powtórka „ m jak love” obejrzana. Co tu robić? A może tak na chwilunie…
            Jagódka. Kod. Ładuje.
Pierwszy odezwał się Degenerat49.
- co porabiasz?
- nudzę się
- sama
- tak
- co masz na sobie?
- szare dresy i siedzę pod niebieskim kocem z polaru
- ale pod dresami masz jakieś majteczki?
- tak, nie inaczej, takie szare do kolan, ciepłe, polecam
- a to lipa
Rozmowa zakończona. Powód nieznany.
DamRozkosz_Jej pisze:
- nie przeszkadzam?
- skądże
- jak wyglądasz?
- ładna jestem
- a cos więcej?
- piękna
- a jakie masz włosy?
- czyste, zadbane, umyte i wyprostowane, bywają lśniące
Użytkownik zakończył rozmowę.
- A temu co? – krzywisz się do monitora. Już masz kończyć, ale zaprosił cię Dyskretnej_szukam.
- jak mija wieczór?
- fascynująco, kolejny odcinek „m jak love” przede mną, wieczór pełen przygód i wrażeń, dlatego właśnie postanowiłam tutaj zajrzeć, a jak mija twój wieczór?
- hahaha punkt dla ciebie
- (buźka)
- maciek jestem
- jagoda
- to który z Mostowiaków ci się podoba?
- obaj, a tobie?
- wolę kobiety, Baśka jest niczego sobie
- nie wiesz co tracisz
- wiesz, pozostanę przy kobietach, o Lucka bić się nie będziemy
- hahaha, szukasz kogoś?
- tak, a Ty?
- tak zajrzałam z ciekawości, masz żonę?
- mam
- szukasz kochanki?
- kogoś z kim mógłbym przeżyć przygodę, wiesz u mnie monotonia, ciągle to samo…
           
I tak Dyskretnej_szukam otworzył się przed Jagódką.
- Po ślubie to jest game over – mówił – potrzebuję dreszczyku emocji, czegoś nowego, ale wiesz, żeby były motyle w brzuchu…, trzeba się lepiej poznać, bo i seks wtedy jest lepszy, taki bardziej odważny, a ty zdradziłaś już kogoś?
Dyskretnej_szukam wydał jej się miłym człowiekiem. Żartowali dobrą godzinę. Na koniec poprosił o jakiś kontakt.
„Matko, myśl, myśl, maila mam z nazwiskiem, jeszcze się wyda i wstyd będzie. Nic, założę nowego!”- jak pomyślałaś, tak zrobiłaś.
jagodka26@poczta.pl , poszło. Może napisze?
Klucz w drzwiach się przekręcił. Misiek wrócił. Pora zejść na ziemię.
- Jak dzień minął, kochanie?
            Źle minął. Źle. Mnóstwo pracy, dużo nowej pracy, jeszcze więcej poprawek, a i te wyobraź sobie poprawki wczorajsze, to nic w porównaniu z tymi nowymi. Trzeba nowe nanieść. Trzeba dzisiaj. Całą noc będzie siedział i ba, może i ranek!
- To dobranoc Misiu – cmoczek i idziesz do sypialni, ale nie sama. Masz nowego przyjaciela. Laptop się nazywa.
Zamykasz drzwi albo nie, lepiej zostaw uchylone, jak będzie się zbliżał zauważysz. Ukradkiem sprawdzasz pocztę. Jest. Smok Wawelski przesłał wiadomość. Śmiejesz się, ale nie za głośno, mąż pracuje i prosił, żeby mu nie przeszkadzać. Odpisujesz z wypiekami na policzkach. Łapiesz się na tym, że poprawiasz włosy przed monitorem.
- Miałem cię łapać i łapię, tylko daj się złapać.
- Daję.
- Będziesz jutro na czacie? Ja pracuję do siedemnastej, a ty?
- Do szesnastej.
- A będziesz później? Powiedz, że tak.
- A później, to które później na zegarze?
- Mogę być już od osiemnastej.
- Najwcześniej mogę być o dziewiętnastej, a najprawdopodobniej o dwudziestej.
- Dobrze, będę, ale obiecaj, że nie znikniesz po dwudziestu minutach.
- Obiecuję.
Dyskretnej_szukam vel Smok Wawelski okazuje się uosobieniem czegoś nieosiągalnego dla ciebie. Intelektu, pana garniturka i bydlaka w jednym. Niezwykle intratne połączenie. Oho, mąż wstał po coś, idzie do kuchni. Musisz zachować czujność. Do czego to doszło, żebyś we własnym domu musiała się bunkrować.
Tymczasem Dyskretnej_szukam przechodzi do meritum sprawy. „Oral? Anal?” Bo jego żona nie lubi i na takie przyjemności w domu liczyć nie może. I zaczyna rozjaśniać ci się w tej skądinąd blond głowie, że nie szuka on bliskości. Nie szuka on czułości. Nie szuka koleżanki. Tylko tanim sumptem kurtyzany, co za bilet do kina i kolację w knajpie na skraju miasta, chętnie mu się zrewanżuje. Dając to i owo z żelem w tle, a raczej w … . Jednak pójdziesz już spać. Rano kanapki czekają.
Mąż obiecał wrócić wcześniej dzisiaj. Może mu się uda. Czasami masz ochotę zadzwonić do tego szefa i nakrzyczeć na niego, że to nie z mężem wzięłaś ślub, a z jego firmą! Która jest godzina? Prawie osiemnasta, może wejdziesz na chwilę? O, jednak się udało! Jest! Aż podskakujesz by wpuścić go do środka. Zaraz odgrzejesz w piekarniku pieczeń. Oj, zmęczony Misio. I Misio jeszcze musi coś zrobić, ale mała godzinkę mu to zajmie i już będzie twój. No co, płakać nie będziesz. Dochodzi dziewiętnasta.
- A, niech stracę! – sięgasz po laptop.
Smok napisał:
„ To może wymiana fotek, Jagódka?”
- Hmm, czemu nie. Nic nie trace, może chociaż jest przystojny. Fajnie mi się z nim pisało wczoraj. No, prawie fajnie, ale… - zastanawiasz się.
„ Na trzy, cztery razem wysyłamy, ok?”- odpisujesz.
„ok” – zgodził się smok.
Ale którą wybrać? Ta nie, ta też nie, na tej wyglądam grubo, na tej mam mine jak idx stąd i nie wracaj, może ta?
„ Gotowa?”
„Tak”
Wysłano wiadomość. Nadeszła nowa wiadomość. Pobiera.
- O matko, a jak okaże się brzydki? – niepewność wzrasta u ciebie.
            Wtem słyszysz przeraźliwy krzyk z gościnnego pokoju:
- Gośka?!!!
- O Boże, toż to Łukasz na zdjęciu i to, to z Bangladeszu…
            Czy mi się wydaje czy zemdlałaś? Wstawaj. Włosy rwać będziesz później. Poznałaś Sir Czatman’a.
           
A teraz gwoli wyjaśnienia:
„to nie może czekać” – kochanka nie może czekać, to = kochanka
cyferki, numerki – najczęściej Sir Czatman pyta o rocznik / wiek / wzrost / wagę / rozmiar stanika; to są liczby, które wieczorem pochłaniają go bez reszty i które jest w stanie analizować organoleptycznie na sposobów różnych sto bądź sto jeden, dwa, nawet i trzy!
Zaniepokoić cię mogą następujące sformułowania:
nowy kontrahent, nowy partner, kolacja biznesowa, szef mnie prosił / szef mi kazał, muszę to zrobić
i nasze ukochane:
„Nie czekaj na mnie z obiadem / kolacją, będę później.”
Jeśli twój mężczyzna godzinami wlepia się w monitor, komórkę, wiedz, że coś się  z nim dzieje! Bądź czujna, wiele z nas nie wie, jakiego bohatera skrywa jej mieszkanie. Jaki to on dzielny i z poczuciem humoru, i przystojny, i żona go nie rozumie, i że monotonia u was króluje, a przy tym zapewnia sto procent dyskrecji i dwieście procent satysfakcji w łóżku (tu możesz potwierdzić bądź go wyśmiać). Nie wiedziałaś? Zajrzyj na czat. Tylko uważaj, bo męża tam możesz spotkać. Nie. Nie cudzego, wręcz swojego ślubnego. Nie wierzysz?





wtorek, 25 marca 2014

Bałagan damsko - męski: Człowiek z garbem kontra opcja łatwa, trudna i w ch* trudna


Bałagan damsko - męski:
 Człowiek z garbem kontra opcja łatwa, trudna i w ch* trudna



Na zadane pytanie „kto będzie moim mężem?”, Małgosia odparła przyjaciółce:
- To zależy jaka opcja cię interesuje, łatwa, trudna czy w ch* trudna. Mianowicie…

Pan W ch* trudny
Dla niego wszystko jest w ch* i dlatego też Pan w ch* trudny, bawi się w ch*, pracować w ch* mu się nie chce; ch* ma w głowie, w rozporku i nie wiadomo gdzie jeszcze. O! Mam, w kieszeni też ma ch*, bowiem prawdopodobnie złotówki przehulał. Jednakże jak ogólnie wiadomo, za tym amantem panny uganiają się na dyskotece, w klubie i nigdzie więcej, gdyż  widywany jest tylko przy barze. Pan w ch* trudny jest przystojnym okazem samca, błyskotliwy, ma celne, żartobliwe riposty i o ile na początku są one ujmujące, o tyle zmaganie się z nimi każdego dnia już nie jest ekscytujące, a bywa irytujące. Pan w ch* trudny lubi dobre kino, szybkie samochody i nie zadowoli go byle jaka lala. Ona musi się wyróżniać. Do tego wskazane jest by była mądra, ale nie narzucała swojej opinii, jak i by innym absztyfikantom również się nie narzucała. Miła, skromna, ale nie typ Matki Polki. Dobrze, jeśli zrozumie, że porozrzucane ubrania nie stanowią bałaganu, a wypełniają przestrzeń alternatywnie. Jest to miłość trudna. Jak już jesteś u boku takiego Pana, każda twoja wypowiedź jest dokładnie przemyślana, bo nie chcesz palnąć głupstwa. Starasz się jak możesz, ale wszystko jest nie tak. Kotlety są przypalone, ty mylisz nazwy zespołów, co jest urocze, ale czy dla niego? Wypatrujesz kolejnej wiadomości na małym ekraniku, bilbordy się do ciebie śmieją, sąsiadka okazuje się też człowiekiem, dzieją się rzeczy dziwne. Czujesz, że dzięki niemu szary świat wreszcie nabrał barw.

Pan Trudny 
Pan Trudny jest wyzwaniem. Ma na koncie już jedną rodzinę, a co za tym idzie doświadczenie, wie jak postępować z kobietami, co i kiedy należy powiedzieć. Jest wyzwaniem i sam lubi wyzwania. Jak już zdobędzie wymarzony szczyt, wyrusza na poszukiwanie nowego celu. Lubi wyrzuty adrenaliny i szybko się nudzi. Nie lubi, gdy kobieta mu się narzuca. Nie lubi, gdy nie ma nastroju, bo to on może się miotać w życiu, a ona ma go wysłuchać grzecznie, udzielić porady, oczywiście trafnej i wtedy, kiedy on tego potrzebuje. Jest oczytany, podróżuje, zbawia świat i chce być mentorem dla swej wybranki. Jest egoistą, wybiera to co jest najlepsze dla niego. Przy nim możesz liczyć na emocje, oj możesz. Potrafi rozkochać w sobie kobietę, tak by dostać to na czym mu zależy. To Pan, który nie współżyje, a kocha się z wybranką. Zabierze cię do Afryki. Sam służbowo wiele razy tam był, opowiadał ci przecież o tym. O słoniach, kutrach rybackich, przepięknych targach, a czy pamiętasz jakie długie rzęsy ma żyrafa? Przypomnij sobie, mówił. Zakup ciepłą odzież na dzień- przyda się w Norwegii, jak już będziecie na tych fiordach, a koronkową bieliznę na wieczór- zaplanował romantyczne chwile przy kominku z butelką wina, no i oczywiście ty jesteś zaproszona… A jak już wrócisz z kolejnej wyprawy palcem po mapie, uświadomisz sobie, że on ma dwójkę dzieci i niekoniecznie jest tak, że żona go nie rozumie, mają osobne pokoje lub mieszkają na innych kontynentach, kup butelkę wódki, odwiedź cukiernię i zadzwoń do przyjaciółki. Przyjaciółka ostrzegała, że z żonatym tak to się kończy, ale ty nie, twardo brnęłaś, mówiąc, że dzieci teraz nie planujesz, że chcesz poczuć adrenalinę i zakosztować mężczyzny dojrzałego z bagażem. To masz. Jak to było? Chciałaś, żeby cię porozpieszczał? A na pytanie czy będzie go stać na rozpieszczanie przy dwójce dzieci i żonie, co odparłaś? Że zaryzykujesz i zobaczysz czy stać go na jedną kolację czy pół roku z tobą? Tak to było?

Pan Łatwy
To taki trochę paputek. Miłe to to będzie. Elokwentne. Ale będziesz jeździła po nim jak po dzikiej świni. Jest to układ trudny, bo ciężko wytrzymać z kimś bez chociażby fascynacji, nie wspominając o miłości. Denerwuje cię na każdym kroku. Jak on się ubrał?! Jak on je?! Znów się spóźnił! Trochę dużo tych wykrzykników. Dobrze, że on jest taki cichy i cierpliwy.

-To kogo wybrałaś? – spytała Małgosia.
Po chwili namysłu, Kasia wybrała Pana Trudnego, czyli Człowieka z Garbem.

Człowiek z Garbem
Garb- potocznie nazywany żoną, w wersji robotniczej obowiązuje nazewnictwo: sprzątaczka, praczka, pomywaczka, dla nieco bardziej nowoczesnych to partnerka, a dla romantyków druga połówka.
Być może na początku znajomości Człowiek z Garbem poinformuje cię, że stajesz się mu bliska, ale on pewnych granic nie przekroczy (czytaj, nie zostawi żony, nie porzuci rodziny dla jakiegoś podlotka), gdyż tak, kocha zonę i jeśli to rozumiesz możecie kontynuować poznawanie siebie. I jeśli pomyślałaś sobie:
a)     Będziesz mój!
Masz rację, przez jakieś 20minut będzie podczepiony do ciebie. Mało tego, będzie szarpał za twe kudły zgłębiając twą kobiecość, bowiem kto jak kto, ale on wie jak dać ci radość, szczęście, spełnienie i orgazm. Wiele o tym czytał w czasopismach żony, a zdobyty tu i ówdzie doświadczenie zrobiło swoje.
b)     Będziesz mój, mój i… (O zgrozo! Co za wyobraźnia!)
… zmieni się dla mnie i już widzisz was razem, jak robicie zakupy na niedzielne śniadanie, a przy tym słyszysz jak mówi do twojej mamy po wspólnym obiedzie: to było pyszne, mamo, a przy tym nonszalancko się uśmiecha. (Teraz pali się tabliczka z napisem WRONG, aż czerwony napis krzyczy nieustannie wrong, wrong!) Ale nie! Ty brniesz dalej! Przecież ty jesteś inna. Zwrócił uwagę na ciebie, a mógłby mieć każdą. Jesteś lepsza od żony, bo… i tu litania do św. Lepszego:

Św. Lepszy
Daj mi siłę, bym wierzyła, że jestem od niej lepsza, mądrzejsza, piękniejsza.
Daj mi siłę, bym miała siłę godzinami siedzieć przed monitorem i z nim konwersować na poziomie, bo nikt nigdy wcześniej nie rozumiał go tak jak ja.
Daj mi wiarę, bym wierzyła, że od teraz tylko ja się liczę, nie tam żona, nie tam dzieci. Ja, ja, ja św. Lepszy.
Ześlij na mnie dar słuchania, dar chodzenia w szpilkach i nienaganny makijaż.
Wybij potrzebę posiadania dzieci, zwalcz instynkt macierzyński, a rozpal zakupoholizm i inny holizm.
Jestem lepsza, bo mam długie nogi, lśniące włosy, wybielone zęby, nie mam rozstępów i tak często głowa w nocy mnie nie boli.
A i dziękuję, że jestem taka młoda, a on ma doświadczenie.
Ejmen.

 Po odklepaniu „litaniji”, uśmiechasz się błogo sama do siebie (bo przecież on jest w domu, pracy, przedszkolu, na zakupach, w pralni, potem ma konferencję i kolację z żoną) wszak masz dużo czasu teraz, który możesz poświęcić na zdrowy egoizm i rozwój własnej osobowości. Zatem skaczesz z trenerka fitness, obkładasz się książkami, bo On lubi mądre kobiety. Sam zna tyle języków, co najmniej poznał ich sześćdziesiąt siedem i to w różnym wieku, o różnym statusie społecznym i na wielu kontynentach, aczkolwiek napomknę, że nie jest histopatologiem i nie prowadził badań nad żywą tkanka, a z histologii wie tyle, że pisze się ja przez samo „ha”.
Ale wróćmy do ciebie. Wf zaliczony, nauka trudnych słów ze słownika wyrazów obcych także, to może pora na lekturę? (Bo on dużo czyta, inteligent jebany- myślisz sobie w duchu. Oj, przeklinasz dziecino, przeklinasz, ale nic tam. Twarda jesteś, czytać umiesz!) Wchodzisz na stronę empiku. Gdzie są nowości? W tych sprawach warto być na bieżąco albo nie, lepiej dział ambitniejszy. Może jakiś laureat nagrody literackiej, to zawsze robi wrażenie, nawet na tobie. Tak, trop dobry. Szukasz, szukasz i (fuck!), znalazłaś kruszynkę, jakieś „pińćset” stron. ( Kurwa!) Ja nie dam? Ja nie dam?!!! Dam! (Jak ty się lubisz katować i pastwić nad sobą, ale ok, to nie moja sprawa, jestem tu tylko narratorem.) Patrzysz, patrzysz. Okładka książki wygląda znajomo. On to chyba czytał, a więc jesteśmy w domu! Klikasz, zamawiasz, płacisz i gotowe! To może teraz kulinaria?
On tyle podróżuje. Był w tylu restauracjach (pewnie z żoną i dziećmi, hi hi, łudź się dalej), ale twojej kuchni jeszcze nie jadł! Babcie mówią, przez żołądek do serca, do dzieła! Wertujesz więc blogi kulinarne, ściągasz, upychasz w jeden folder i olśnienie! Chwila, chwila i ta daam! Siadasz wygodnie, gapisz się w ekran na … jakąś kobitę  napierdalającą w garnki- twoje subiektywne odczucie i delikatnie przewijająca się myśl między synapsami: po co?
Mija już trzecia godzina smażenia kotletów. Robisz się głodna, azymut lodówka. Nie, no nie wolno. Tobie akurat nie, bo będziesz gruba, a nie chcesz być taka jak „Ona”. Pij, dużo pij. Herbata, kawa- osad, cola, fanta- cukier. Pozostaje woda. I tak zmęczona po całym intensywnym dniu idziesz spać z chlupotającym brzuchem i nawet nie masz już ochoty napisać mu „dobranoc Misiu”. Walczysz jednak z sobą i sprawdzasz maila. Napisał! Pyta co u ciebie, a wiec myśli, a więc tęskni (i już słyszysz Mendelsona w uszach i ta biel, aż bije po oczach…zapach kwiatów, świece przy ołtarzu…). Pośpiesznie odpisujesz, odsyłasz i jak cudownie! Odpisał znów szybciusieńko ( tata prowadzi cię po czerwonym chodniku, wreszcie wstawisz zdjęcia ślubne na fb!), że przeczytał twoje wypoty, że już myślał, iż kompletnie ci odwaliło, bo się nie odzywałaś, ale skoro ok, to idzie poczytać książkę i spać, ma ciężki dzień za sobą i w dodatku ramię go boli, rozumiesz…

(Kościół zbombardowało!)

Stać cię tylko na jeden esemes do przyjaciółki:
„Jak jeszcze raz ci coś będę mówiła o człowieku z garbem, weź jebnij mnie młotkiem. Jak jeszcze raz będę pakowała się w coś z żoną w tle, jebnij ponownie.”